Reportaż z pielgrzymki do Maroka śladami św. Karola de Foucauld
„Tam, gdzie nie możemy głosić słowem, głośmy życiem.” — św. Karol de Foucauld

Noc, która zaczęła drogę
Gdy większość mieszkańców Podkarpacia spała jeszcze w głębokiej zimowej ciszy, dla kilkudziesięciu osób zaczynała się podróż, która miała na długo pozostać w pamięci. W sobotę 14 lutego 2026 roku, punktualnie o drugiej w nocy, z Jarosławia wyruszył autokar z pielgrzymami zmierzającymi do Maroka. Pod kościołem pw. Miłosierdzia Bożego, gdzie rozpoczynała się nasza wspólna wyprawa słychać było szelest walizek, krótkie powitania mieszały się ze słowami pożegnań z najbliższymi i życzeniami szczęśliwej drogi. Autokar zatrzymywał się jeszcze w Łańcucie i Rzeszowie, gdzie dołączali kolejni uczestnicy. Mimo nocnej pory w autobusie cały czas było gwarno. Jedni dopijali kawę z termosów, inni przeglądali przewodniki, ktoś wspominał film o Maroku, który oglądał, ktoś inny czytał fragmenty o św. Karolu de Foucauld – patronie tej pielgrzymki. Po kilku godzinach grupa dotarła na lotnisko w Krakowie–Balicach. Chwila czasu na toaletę, przepakowanie bagaży i parę minut po godzinie piątej zgromadziliśmy się na Mszy Świętej w lotniskowej kaplicy. Świadomość, że za kilka godzin znajdziemy się na innym kontynencie, nadawały modlitwie szczególny charakter. Po skończonej modlitwie czekała już na nas przewodniczka – pani Katarzyna, która miała towarzyszyć pielgrzymom przez kolejne dni w Maroku. Odprawa bagażów paszportowa przebiegła bardzo sprawnie, dlatego było jeszcze trochę czasu na zrobienie zakupów i wypicie kawy. O godzinie ósmej samolot wzbił się w powietrze. Kilka godzin później przez okna zaczęły być widoczne surowe pasma gór Atlasu i czerwona ziemia południowego Maroka.
Marrakesz – pierwszy oddech Afryki
Samolot wylądował w Marrakeszu, mieście nazywanym „Czerwonym Miastem”. Już po wyjściu z lotniska dało się poczuć inną temperaturę powietrza, zapach przypraw i kurz pustyni unoszący się w lekkim wietrze. Zwiedzanie rozpoczęło się od dawnej dzielnicy żydowskiej, świadectwa wielokulturowej historii miasta. Zupełnie inne wrażenie robił Pałac Bahia – jeden z najpiękniejszych w Maroku. Mozaiki, cedrowe stropy i geometryczne wzory przypominały, że sztuka islamska potrafi być niezwykle subtelna.
Później przyszedł czas na zwiedzanie mediny – starej części miasta. Wąskie uliczki tworzyły prawdziwy labirynt. Nad głowami wisiały dywany i lampy, z warsztatów dochodził stukot młotków, a z małych sklepików wydobywał się zapach cynamonu, kminu i mięty. Z daleka widać było także minaret meczetu Koutoubia, który od wieków dominuje nad panoramą miasta. Popołudniu grupa trafiła na plac Jemaa el-Fnaa. To miejsce trudno opisać jednym zdaniem. Sprzedawcy wyciskają sok z pomarańczy, grają bębny, pojawiają się zaklinacze węży, treserów małp i handlarze przyprawami. Można tu kupić drobne pamiątki, a także… nabyć nowe zęby u ulicznego dentysty… Plac Djemaa el-Fna okazał się doskonałym miejscem na spróbowanie dań lokalnej kuchni. Niektórzy odważnie skosztowali przypominające jeszcze czasy kolonialne ślimaki, inni po raz pierwszy smakowali lokalny tadżin albo zupę harirę, inni zajęli miejsce w kafejkach i odpoczywali przy filiżance aromatycznej kawy bądź lokalnej miętowej herbaty. Można było rozkoszować się smakami dojrzałych, egzotycznych owoców oraz świeżo wyciskanych soków, które w Maroko są wyjątkowo dobre. Dla wielu pielgrzymów był to pierwszy prawdziwy moment spotkania z Afryką. Po intensywnym dniu grupa udała się do hotelu. Tam czekała już obiadokolacja i pierwszy nocleg na marokańskiej ziemi.

Kościół w cieniu minaretów
Drugi dzień przyniósł niespodziankę – w Maroku przesunięto czas o godzinę ze względu na zbliżający się Ramadan. To drobne wydarzenie przypomniało wszystkim, jak bardzo życie w tym kraju związane jest z religijnym rytmem. Po śniadaniu pielgrzymi udali się na niedzielną Mszę Świętą do kościoła Pierwszych Męczenników Marokańskich. Później dowiedzieliśmy się, że tego dnia w Maroku obchodzone jest święto Matki Bożej Marokańskiej. Kolejne godziny upłynęły na odkrywaniu uroków Marrakeszu. Grupa odwiedziła piękne Ogrody Menara, z których rozciąga się widok na ośnieżone szczyty Atlasu. Nie zabrakło również wizyty w tradycyjnej zielarni. To właśnie tam pielgrzymi mogli poznać sekrety marokańskich naturalnych kosmetyków i przypraw. Największym zainteresowaniem cieszył się słynny olejek arganowy nazywany „płynnym złotem Maroka” oraz liczne lokalne specjały, które wielu uczestników zabrało ze sobą jako pamiątki. Po czasie wolnym grupa wyruszyła w drogę w kierunku północnym w stronę największego miasta Maroka.
Wieczór nad Atlantykiem
Kilka godzin później grupa dotarła do Casablanki. Tu czekało jedno z najbardziej spektakularnych miejsc całej podróży – meczet Hassana II, jedna z największych świątyń świata. Gdy pielgrzymi podeszli bliżej, zapadał już zmrok. Minaret wysoki na ponad dwieście metrów był oświetlony światłem reflektorów, a fale Atlantyku rozbijały się o skały tuż obok murów meczetu. Nagle nad miastem rozległ się śpiew muezina.
Dla wielu był to moment szczególny – doświadczenie religijności innej kultury, a jednocześnie świadomość, że modlitwa wszędzie ma podobną głębię.
Stolica królów
Następnego dnia pielgrzymi zobaczyli bardziej europejskie oblicze Casablanki. Pierwszym punktem programu był reprezentacyjny plac miasta – Place Mohammed V. Otoczony monumentalnymi budynkami administracji i elegancką architekturą z czasów francuskiego protektoratu, plac stanowi serce nowoczesnej Casablanki i ważne miejsce spotkań mieszkańców. Z okien autokaru pielgrzymi zobaczyli dawny kościół Sacré Cœur– imponującą budowlę wzniesioną w stylu łączącym elementy europejskiej architektury sakralnej z motywami art déco. Choć świątynia nie pełni już funkcji religijnych, wciąż pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków miasta. Szczególnym momentem dnia była Msza Święta odprawiona w kościele Notre Dame de Lourdes Church. Świątynia ta znana jest z niezwykłych, kolorowych witraży, które wypełniają wnętrze światłem i nadają modlitwie wyjątkową atmosferę skupienia.
Po duchowym przystanku grupa wyruszyła w dalszą drogę na północ, do stolicy kraju – Rabat.
Tam zobaczyli Pałac Królewski, majestatyczne Mauzoleum Mohammeda V oraz potężną Wieżę Hassana, niedokończony minaret z XII wieku. Jednym z najpiękniejszych momentów dnia był spacer po Kasbah des Oudaias – dzielnicy biało-niebieskich domów zawieszonej nad Atlantykiem. W małej piekarni przy jednej z uliczek pielgrzymi kupili świeże marokańskie chlebki. Jeszcze ciepłe, pachniały sezamem. Wieczorem autokar ruszył dalej – do Fezu, jednego z najstarszych miast Maroka.
Fez – miasto, które jest labiryntem
Poranek w Fezie rozpoczął się w niewielkim kościele św. Franciszka. Prosta świątynia ukryta jest wśród zwykłej zabudowy. Po Mszy Świętej grupa ruszyła zobaczyć monumentalne bramy pałacu królewskiego – ogromne, złocone wrota zdobione misterną mozaiką. W dawnej dzielnicy żydowskiej Mellah balkony wychodzą na ulicę – rzadki widok w arabskiej architekturze. W warsztatach ceramicznych pielgrzymi zobaczyli, jak powstają tadżiny – gliniane naczynia, w których przygotowuje się tradycyjne marokańskie potrawy. Z punktu widokowego nad mediną rozciągał się widok na prawdziwy labirynt dachów i uliczek.
Fez jest jednym z najważniejszych ośrodków religijnych kraju. W jego sercu znajduje się meczet Al-Karawijjin, jeden z najstarszych uniwersytetów świata.
Środa Popielcowa w górach Atlasu

18 lutego pielgrzymi ruszyli na południe, w stronę pustyni. W lasach cedrowych pojawiły się makaki berberyjskie, które przyzwyczajone do turystów podchodziły bardzo blisko. W Ifrane, nazywanym „małą Szwajcarią Maroka”, zrobiono krótki spacer i przerwę na kawę. Najbardziej poruszającym momentem dnia było spotkanie w klasztorze trapistów w Midelt. Polski mnich, ojciec Michał Zioło, opowiadał o życiu wspólnoty i o trapistach zamordowanych w Algierii – tych samych, których historię opowiada film Ludzie Boga. Była Środa Popielcowa. W klasztornej kaplicy pielgrzymi uczestniczyli w Mszy Świętej z obrzędem posypania głów popiołem. „Bądźmy dla wszystkich ludźmi dobroci” – pisał kiedyś Karol de Foucauld.
Te słowa brzmiały tu szczególnie mocno.


Noc na Saharze
Po południu droga prowadziła już ku pustyni. W Erfoud pielgrzymi przesiedli się do samochodów terenowych. Po zmroku pojawiły się pierwsze wydmy Sahary. Obóz w okolicach Merzougi wyglądał jak tradycyjne pustynne namioty, lecz w środku czekały wygodne łóżka i łazienki. Po kolacji część grupy usiadła przy ognisku. Nad pustynią rozciągało się niebo tak pełne gwiazd, jakiego trudno doświadczyć w Europie.
Świt nad pustynią
Następnego dnia jeszcze przed świtem pielgrzymi wsiedli na wielbłądy. Karawana powoli ruszyła na wydmy. Gdy na horyzoncie pojawiło się słońce, ktoś zaczął śpiewać: „Kiedy ranne wstają zorze…”.
Śpiew niósł się nad pustynią. Wielu uczestników mówiło później, że był to jeden z najpiękniejszych momentów całej pielgrzymki.
Droga przez góry i filmowe miasta
Podróż prowadziła dalej przez skalne wąwozy Tinghir i pustynne krajobrazy południa.
W Ouarzazate pielgrzymi spotkali się z siostrami białymi – misjonarkami pracującymi wśród lokalnej ludności. Po drodze zobaczyli także Ait Benhaddou – ufortyfikowaną osadę znaną z filmów takich jak Gladiator czy Lawrence z Arabii. Serpentyny gór Atlasu Wysokiego prowadziły z powrotem do Marrakeszu. 21 lutego samolot wystartował z Marrakeszu w kierunku Krakowa. Wieczorem autokar znów zatrzymał się w Jarosławiu. Podróż dobiegła końca, ale wielu pielgrzymów miało poczucie, że najważniejsza droga dopiero się zaczyna. Jak pisał patron tej pielgrzymki: „Najpiękniejszą podróżą jest ta, która prowadzi nas do Boga – przez ludzi, których spotykamy.”

PROGRAM

1 dzień (14.02.2026): KRAKÓW – MARAKESZ
Spotkanie na lotnisku Kraków-Balice o godzinie 05:30. Planowy wylot z Krakowa o 08:00. Bezpośredni przelot do Marakeszu. Przylot 15:40. Zwiedzanie perły południa, czyli Marakeszu tzw. Czerwonego miasta. Zwiedzanie mediny, spacer uliczkami, dzielnica żydowska. Brama Bab Agnaou, meczet księgarzu Kotubija z zewnątrz. Przejazd do hotelu. Obiadokolacja i nocleg.

2 dzień (15.02.2026): MARAKESZ – CASABLANCA  
Śniadanie. Tradycyjny targ marokański, plac Jemma el Fna. Ogrody Menera i pałac Bahia. Odwiedzimy kościół św. Męczenników Franciszkańskich. Przejazd do Casablanki. Zobaczymy trzeci pod względem wielkości na świecie, meczet Hassana II z najwyższym na świecie minaretem. Następnie plac Mohammeda V. Zakwaterowanie w hotelu. Obiadokolacja i nocleg.

3 dzień (16.02.2026): CASABLANCA – RABAT – FEZ   
Śniadanie. Dalszy ciąg zwiedzania Casablanki. Zobaczymy Katedrę Sacre Coeur, następnie przejazd do Rabatu. Z zewnątrz zobaczymy: Pałac Królewski, twierdzę Oudaias Kazbah, wieżę Hassana. Przejazd do hotelu w okolice miasta Fez. Zakwaterowanie, obiadokolacja i nocleg.

4 dzień (17.02.2026): FEZ
Po śniadaniu zwiedzanie najstarszego z czterech cesarskich miast Fez – najważniejszego ośrodka religijnego Maroka. Stary Fez z wąskimi i krętymi uliczkami, z zewnątrz Mauzoleum Moulay Idriss i meczet El Karawijn. Spacer po dzielnicy żydowskiej Mellah. Czas wolny. Wizyta w kościele św. Franciszka z Asyżu. Przejazd przez Nowy Fez. Powrót do hotelu. Obiadokolacja i nocleg.

5 dzień (18.02.2026): FEZ – ERFOUD – MERZOUGA
Śniadanie. Wyjazd w stronę południową na spotkanie z pustynią. Po drodze postój w Midelt, gdzie znajduje się opactwo Matki Bożej Atlasu (Notre Dame de l’Atlas). Dalszy przejazd na pustynię. Zakwaterowanie w Obozie na Saharze. Obiadokolacja i nocleg na pustyni!

6 dzień (19.02.2026): ERFOUD – OURZAZATE   
Wczesna pobudka. Wschód słońca na pustyni. Śniadanie. Przejażdżka terenowymi samochodami przez wydmy do miejsca, gdzie będą czekały na nas wielbłądy. Przejażdżka wielbłądami po wydmach. Przejazd w stronę Ourzazate. Zakwaterowanie w hotelu. Obiadokolacja i nocleg.

7 dzień (20.02.2026): OURZAZATE – MARAKESZ  
Śniadanie. Wizyta w kościele św. Teresy w Ourzazate. Zobaczymy Kazbę Taourirt i studio filmowe Atlas. Zobaczymy również Ait Benhadu, ufortyfikowaną osadę, która była wykorzystywana do wielu filmów takich jak Gladiator, Klejnot Nilu czy Lawrence z Arabii. Przejazd do Marakeszu przez najwyższe góry Maroka. Zakwaterowanie w hotelu. Obiadokolacja i nocleg.

8 dzień (21.02.2026): MARAKESZ – KRAKÓW  
Śniadanie w formie lunchboxów. Transfer na lotnisko. Planowy wylot z Marakeszu o 11:55. Bezpośredni przelot do Krakowa. Przylot około 17:25.

Cena: 2800 PLN + 770 EUR

Cena zawiera:
– przelot samolotem z bagażem podręcznym i bagażem rejestrowanym z Krakowa do Marakeszu bezpośrednio i z Marakeszu do Krakowa (również bezpośrednio),
– przejazdy komfortowym autokarem na miejscu,
– zakwaterowanie w pokojach 2/3 osobowych z łazienkami,
– wyżywienie zgodnie z programem: śniadania i obiadokolacje,
– ubezpieczenie KL, NNW,
– opłatę na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny i Turystyczny Fundusz Pomocowy,
– bilety wstępu, napiwki i inna opłaty związane z realizacją programu.

Cena nie zawiera:
– dodatkowego ubezpieczenia od chorób przewlekłych w kwocie ok. 120 zł/os.
– napojów do obiadokolacji,
– dopłaty do pokoju 1 osobowego,..

Program jest ramowy i kolejność zwiedzanych miejsc może ulec zmianie w zależności od zaistniałej sytuacji na miejscu.

Pobierz umowę

Pobierz program

Wypełnij zgłoszenie i zapłać zaliczkę elektronicznie